sobota, 19 października 2013

Hej :)
Przepraszam, że tyle nie pisałam, ale czas mi na to nie pozwalał. 
Miałam wstawić zdjęcia z terenu, w którym miałam być w poniedziałek, ale nie byłam z powodu problemów zdrowotnych mojej mamy. Jednak myślę, że na wiosnę to nadrobię.
We wtorek nie byłam na jeździe, bo mojej mamy nie było i byliśmy z babcią.
Ale wczoraj już miałam normalny trening skokowy.
Pierwszy raz od maja skakałam na koniu, na którym się uczyłam skakać. Z ni  stawiałam moje pierwsze kroki.
Kiedyś zastanawiałam się jak on by chodzi pode mnę teraz, bo na początku nie było to za rewelacyjne, dość często spadała z niego, bo szedł za wolno, co było moją winą. Wtedy jeszcze bałam się użyć palcata wtedy kiedy to jest potrzebne, ale przede wszystkim bałam się szybciej na nim pojechać nie wiem dlaczego ... 
Wczorajszy trening miałam na hali, bo było zimno i bardzo wiało. Skakałam z taką fajną Zosią. Ona miała Hebrę.
Na hali nie mieści się zbyt wiele przeszkód, więc skakałyśmy podwójny szereg i okser.
Jak zaczęłyśmy rozkłusowywać konie to aż się zdziwiłam, że ''mój'' Misio Syzyf potrafi tak energicznie kłusować. Galop też miał dość energiczny. Jak zaczęłyśmy skakać to od instruktora słyszałam tylko słowa:
''wolniej, wolniej !'' i '' skróć galop''. No i jeszcze kilka uwag, ale dla mnie to jest normalne, że takie błędy robiłam po tak długiej przerwie. Od maja jeździłam i skakałam na klaczy - Barierze. Całkiem dobrze mi się skakało na niej, może dlatego, że ona sama w sobie jest bardzo energiczna i wszędzie jej pełno. 
Egzamin na Brąz za pierwszym razem pojechałam na Miśku, a za drugim razem na Barierze ( za drugim zdałam :P)
Filmików żadnych nie mam, ale w niedzielę będą na pewno ;)

Trzymajcie się ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz