piątek, 20 września 2013

Hejoo!
Dziś miałam dwie godziny jazdy: rekreacja i skoki.
Rekreację miałam z mamą i jakimś nowym Bartkiem. Jeździłam na Powiastce. Nie wiem dlaczego, ale nie lubię zbytnio na niej jeździć. No ... ale jak instruktor tak zadecydował ....
Dziś na rekreacji nie robiliśmy nic szczególnie trudnego.
Głównie zajmowaliśmy się ustawieniem konia, pełnym dosiadem w kłusie i w galopie.
Powiastka nie ma jakiegoś szczególnie szybkiego, czy sztywnego galopu. Kłus u niej jest baaardzo sztywny i ciężko go wysiedzieć. W galopie można czytać książkę, praktycznie w ogóle nie pracuje się biodrami.
Skoki, dzisiejszy trening rozpoczęłam upadkiem. Tzn. na pierwszym przejeździe po parkurze. Trening skokowy miałam na tym koniu co zazwyczaj, czyli na Barierze. Parkur nie był jakoś specjalnie trudny:
-z lewego galopu stacjonata,
-z prawego galopu stacjonata,
-z lewego galopu okser,
-z prawego galopu stacjonata.
Ostatnia stacjonata była wyższa niż poprzednie przeszkody. Ja najechałam na nią za słabo. Przy naskoku było ok. Zabrałam się z koniem, na lądowaniu też ani nie przysiadłam, ani nie poleciałam do przodu. Mała zrobiła dwie foule po przeszkodzie, a ja spadłam. Na szczęście poleciałam na siedzenie, więc aż tak nie bolało.
Jak zawsze w piętki trening miałam z Martynką :**
Nie wiem, dlaczego, ale się dobrze dogadujemy... Zawsze. 
Bardzo lubię mieć z nią trening. Pewnie jak przeczyta to się będzie śmiała :P Ale co tam :)
No... nie wiem co jeszcze mogę napisać ...
Po tym upadku nie mogę się ruszać :D Tak mnie boli siedzenie, że masakra, potem się trochę bałam skoczyć tą stacjonatę bo myślałam, że będzie tak samo, ale ''każdy sukces niesie strach'' :)



1 komentarz:

  1. Nie żeby coś, ale Powiastka ma miękki kłus ;D w Brzeinkach nie ma sztywnego konia no chyba, że troche Syzyf

    OdpowiedzUsuń